Jak przygotować silniki diesla do zimy?

Silniki diesla cieszą się niesłabnącą popularnością wśród kierowców. Obecnie są to jednostki bardzo zaawansowane technologicznie, które parametrami nie ustępują silnikom benzynowym. Ze względu na ich specyficzną budowę wymagają jednak odpowiedniej eksploatacji szczególnie podczas zimowych mrozów. Co zrobić, aby w tym trudnym czasie bez problemu uruchamiać naszego diesla? Wystarczy przestrzegać kilku podstawowych zasad.

Silnik wysokoprężny, znakomity wynalazek Rudolfa Diesla od momentu opatentowania go w 1893 roku brał wielki udział w rozwoju motoryzacji. W latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku silnik z zapłonem samoczynnym był domeną wyłącznie samochodów ciężarowych, maszyn budowlanych, okrętów i napędów stacjonarnych. Chętnie wykorzystywano go ze względu na wysoką trwałość oraz znacznie wyższą sprawność w stosunku do silników z zapłonem iskrowym potocznie zwanych „benzyniakami”.

Lata osiemdziesiąte przyniosły jednak istotne zmiany. Diesel zawitał pod maski samochodów dostawczych i stopniowo do samochodów osobowych. Konstrukcje z lat osiemdziesiątych były niedoskonale, cechowały się słabą dynamiką, niską mocą i stwarzały problemy zimą.

Przez ostanie trzydzieści lat konstruktorzy włożyli wiele wysiłku w rozwój tych jednostek i współczesne diesle nie mają już kompleksów dynamiki czy kultury pracy w stosunku do ich benzynowych odpowiedników. Do dziś głównym kryterium wyboru rodzaju napędu w samochodzie pozostają koszty utrzymania, gdzie diesle wygrywają przez znacznie mniejszą konsumpcję paliwa.

Z czym jednak musi liczyć się użytkownik, który wybiera tego typu napęd?

Silnik diesla w zimie

Silnik wysokoprężny cechuje się wyższą sprawnością niż te zasilane benzyną – znacznie więcej powstałej w nich energii ze spalania paliwa jest zamieniana na energię mechaniczną niż na straty cieplne. W praktyce oznacza to, że nowoczesny diesel rozgrzewa sie znacznie wolniej niż te starej generacji lub benzynowe silniki, dlatego bez dodatkowego dogrzewacza osiąga optymalną temperaturę pracy dopiero po przejechaniu ok. 10-15 km. W związku z tym diesle nie tolerują krótkich tras, bo znacząco obniża to ich trwałość.

„Rozruch przy temperaturze minus 25 st. C to prawdziwe wyzwanie nawet dla sprawnej jednostki. To właśnie zimą dadzą o sobie znać wszelkie zaniedbania i dlatego musimy odpowiednio przygotować się do nadchodzącej, trudnej aury” – mówi Robert Puchała z Grupy Motoricus S.A.

Na co zwracać uwagę?

Jednym z najważniejszych elementów diesla są świece żarowe, których zadaniem jest rozgrzanie komory spalania do temp. ok. 600 st. C. Olej napędowy musi zapalić się samoczynnie, gdyż w silniku diesla nie ma czynnika inicjującego jakim jest iskra w silniku benzynowym, dlatego zły stan świec żarowych może uniemożliwić uruchomienie samochodu.

Najczęstszym problemem utrudniającym rozruch, ale również powodującym często zatrzymanie silnika wysokoprężnego po kilku minutach pracy jest brak dopływu paliwa. Podczas przepływu oleju napędowego przez mikropory filtra paliwa w ujemnych temperaturach dochodzi do wytrącania się parafiny, która skutecznie blokuje przepływ. Z tego powodu filtr paliwa powinniśmy wymienić przed nastaniem mrozów. Jeśli jednak nie zdecydujemy się na ten zabieg pamiętajmy o usunięciu wody z odstojnika filtra tak, aby nie powstał korek lodowy.

Innym bardzo ważnym elementem w pojazdach napędzanym silnikami wysokoprężnymi jest akumulator. Wielu użytkowników zapomina, że baterie także posiadają swoje ograniczenia. Dla przykładu w instrukcji obsługi pewnego samochodu dostawczego możemy przeczytać o dwóch wersjach:

  1. gwarancja rozruchu do -15 st. C,
  2. gwarancja rozruchu do -25 st. C (wersja ze święcą płomieniową i dwoma akumulatorami).

Dla łatwiejszej eksploatacji diesli znaczenie ma również tankowanie paliwa przystosowanego do ujemnych temperatur. W sklepach motoryzacyjnych można kupić dodatki do oleju napędowego tzw. depresatory, które obniżają temperaturę mętnienia paliwa. Środki te obniżają skutecznie punkt blokady filtra o 2 do 3 st. C, jednak warunkiem jest to, aby zostały dodane zanim pojawią się jakiekolwiek problemy, tzn. przed koncentracja kryształów parafiny.

Kierowcy często na własną rękę starają się polepszyć zimą własności oleju napędowego dodając benzynę niskooktanową, naftę czy denaturat. Obecnie większość producentów samochodów zaleca stosowanie ON wg normy EN590 i nie akceptuje żadnych dodatków chemicznych ze względu na możliwe uszkodzenia układu wtryskowego. Jedynym sensownym rozwiązaniem pozostają podgrzewacze filtra paliwa, a w przypadku ekstremalnie niskich temperatur również zbiornika i przewodów doprowadzających. Przed dokonaniem zakupu samochodu z dieslem warto zatem sprawdzić, czy wyposażony jest on w takie rozwiązanie. Jeśli  nie,  takie urządzenie możemy dokupić na rynku. Jest proste w montażu i skuteczne w eksploatacji.

Co jednak zrobić, kiedy problem już zaistniał, a auto odmawia współpracy i nie daje się uruchomić? Pozostaje ciepły garaż – co najmniej na kilka godzin lub doraźnie urządzenie zapewniające nadmuch ciepłego powietrza skierowane pod nadzorem w stronę filtra paliwa, aby rozpuścić zgromadzona parafinę.

Pamiętajmy też o tym, iż każdy zimny rozruch silnika powoduje jego zużycie odpowiadające kilkuset kilometrom jazdy autostradą! Dlatego zanim zdecydujemy się na uruchomienie zamarzniętego silnika, rozważmy podróż komunikacją miejską.

Więcej informacji na: www.motoricus-sa.pl